Fani De La Soul długo wyczekiwali na kolejną płytę swoich ulubieńców, ale zamiast obiecywanej AOI 3 dostali Are You In?. Płyta wyprodukowana dla Nike, której głównym targetem są biegacze. Przyznać trzeba, że jest to znakomity pomysł, bo mimo stereotypów o grubasach z USA sporo ludzi w biega w Stanach, a szczególnie w dużych miastach (kto był w Central Parku ten wie, że biegacze to plaga). Tutuł płyty na pozór nie związany z bieganiem to po prostu ukryte „R.U.N.” Wracając do chłopaków z Long Island... wrócili z nowym albumem, ale nie nazwałbym go albumem De La Soul. Tym razem De La i DJ Flosstradamus, który wyprodukował i zmiksował kilka kawałków nie opiera się na boom bapie, a na mocnej perskusji, eletronicznych samplach, a nawet cieżkich gitarowych riffach.
45 minutowy set otwiera Rise & Shine, który zdecydowanie spełnia oczekiwania fanów spragnionych starego dobrego De La Soul („you’re rockin’ with the best”). Bardzo dobre powitanie przez Posdnousa i Dove, nawołujących do ruchu (Dove z tą wagą w sumie mógłby sam pobiegać;) „Good Morning, stop yawning, gotta get up...”. Bardzo miła dla ucha sekwencja elektronicznego basu i bujający bit, w sam raz na poranek („perfect jam to start your day”). Powitanie przedłuża się na instrumentalne Good Morning, takie 4 minutowe outro do pierwszego kawałka, wzbogacane nowymi dźwiękami. Po słowach „Mind your step cause you may trip” wchodzi ciężka perkusja z niemniej mocnym basem w utworze Big Mouf. Początek zapowiadał się dobrze, ale chłopaki zaszaleli z eksperymentami i samplowaniem do tylu i wyszedł bardzo przeciętny (ale rapowany) kawałek, ktorego outrem jest Attack Of The Stet. Kolejne gitarowe riffy i jeszcze mocniejsza perkusja. Bardzo dobre wprowadzenie w Pick Up The Pace (Run). Klimat gitar utrzymuje się, a duet rapuje z efektem flangera (jeden z ulubionych efektów Beastie Boys). Utwór diametralnie się z zmienia w okolicach 2 minuty i 50 sekundy, gdy po „Run!” słyszymy już funkowego bita z jazzowym przerywnikiem. Całkiem ciekawie, więc biegniemy dalej. Poetic Greed nie warto komentować, bo to zwykły monolog pani Giny Loring przed utworem Greedy Man. Kolejny funkowy bit, tym razem wzbogacony dużą ilością skreczy i dobrymi rapami. Chociaż nie jest to styl De La Soul, wyszedł całkiem poprawnie. Nie jeden biegacz łapie zadyszkę, kiedy pod koniec bit przyspiesza. Z funku De La przenosi nas w klimaty break dance’owe, gdy wchodzi instrumentalne We O.D. Biegacz wychodzi na ostatnią prostą przy Victory Laps. Tempo break dance utrzymane. Bit oparty na old skulowych kickach, snare’ach, hi-hatach i gitarowcyh riffach. Przypomina mi to kawałek Taliba Kweli We Rock The Beat. W końcowej części bit zwalnia, biegacz zasługuje przecież na odpoczynek i ... nagrodę. Jest nią ostatni na płycie utwór Forever – genialny, bujający bicik jak z najlepszych albumów De La Soul. Na ten kawałek warto było czekać, ale chcieliśmy jeszcze z 10 takich.
Are You In to nie 100%-owa płyta De La Soul, to coś jak sok z Biedronki: jest tu 20% De La Soul w płycie De La Soul (no bo 2 kawałki w stylu De La na 10 = 20%). Nike zatrudnił chłopaków z Long Island by zrobili płytę do biegania i wywiązali się z tego znakomicie, ale my ludzie siedzący w wygodnych kanapach, a nie biegający po parkach czujemy niedosyt, a nawet żal. 5 lat posuchy (bo nie liczę The Impossible: Mission TV Series – Pt. 1) i dostajemy przeciętny album jednej z największych legend rapu. Eksperymenty muzyczne na tej płycie, bardzo dużo muzyki, niewiele do powiedzenia i przebłyski geniuszu, tak w skrócie można opisać Are You In. I choć nie jest to płyta zła czy zawód roku, to jednak ciągle jakoś przykro. Pozostaje nam tylko czekać na Art Of Intelligence 3. Jestem pewien, że Plugs nie zawiodą 7/10
Dodaj opinię
nwkfceum 2011-07-06 12:40:15
ZnYAch zdcbfnshvdao, [url=http://tvctaqslhsrx.com/]tvctaqslhsrx[/url], [link=http://dbqgssjksgre.com/]dbqgssjksgre[/link], http://zrceovvghtns.com/