Minęło już sporo czasu od rozpadu ekipy Jurrasic 5, ale solowych projektów członków jest póki co jak na lekarstwo. Najbardziej charakterystyczny MC z ekipy J5 – Chali 2na od dłuższego czasu obiecywał solową płytę, a dokładniej 5 lat, kiedy to wydał zapowiadający mixtape „Fish Market”. Pobić mogą go tylko De La Soul, bo trzecią część „Art. Of Inteligence” obiecali już na „Bionix”. Wracając do „Tuńczyka”, długo czekać musiałeś drogi fanie, ale masz „Fish Outta Water”:
Płyta rozpoczyna się audycją radiową i bujającym wprowadzeniem o tytule „Get Focused”. Nie obraziłbym się gdyby trwał dłużej, bo to naprawdę mocne wprowadzenie, po którym sobie myślisz „ależ to będzie płytka”. To co piękne szybko się kończy i w głośnikach bije już elektroniczny „International”, zasłyszany już lata temu na wspomnianym mixtapie. Mnie osobiście nie porywa. Numer 3 o tytule „So Crazy” oraz refrenem „I am so crazy, I am so crazy” uświadamia nas że to może być prawda… 2na oszalał: po pierwsze, że nawinął do tak słabego bitu, a po drugie, że wrzucił taki kawałek na płytę. Pominięcie kawałka zalecane. Odsłona czwarta to znakomity gość na płycie… ladies and gentelman – Taliiiib Kweliiii. „Lock Shit Down” to nie jest co prawda stare Jurassic 5, ale wałek na poziomie. Do bitu można mieć trochę zastrzeżeń, że jest zbyt monotonny, oparty na prostej melodyjce. „Don’t Stop” przypomina już na serio, że to ten Chali 2na z Jurassic 5, a gościnnie w refrenie Anthony Hamilton. Bardzo dobra pozycja, tyle że już obsłuchana wcześniej. „Keep Goin’” to bardzo chilloutowy utwór, który zapewne spodoba się twojej kobiecie, bo na refrenie Choklate z całkiem przyjemnym głosem. „Comin Thru” to absolutny klasyk już od wspomnianego mixtape’u. Niesamowite flow do perfekcyjnego bitu pod ręki DJ Numarka. Parę wiadomości z telefonu, czyli to czego nienawidzę na płytach – „F.O.W.” Po nim bardzo dobra pozycja jak chodzi o bit „Love’s Gonna Getcha”. Gdybyś za mało schilował się przy „Keep Goin’” to Chali ma dla ciebie jeszcze „Righteous Way”, osobisty kawałek z cieplutkim przyjemnym bitem. „When Will I See You Again” z gościnnym udziałem Elzhi nie trafił do mnie w ogóle, bit jakiś chaotyczny i podśpiewujący refrenik. 12 kawałek to kolejni goście: Damian Marley i Stephen Marley więc trzeba się spodziewać bitu podchodzącego pod reggae, tak też jest w „Guns Up”. Po nim „Graff Time”, który ciężko scharakteryzować, bo jest tak nieprzystępny, że powoli masz już dość tej płyty. „Controlled Coincidence” to poważny, przemyślany kawałek z udziałem Kanetic Source, naprawdę dobra pozycja. Płytę zamyka kolejny spokojny numerem z kobietą w refrenie „4 Be Be”. Bardzo ładny, łagodny bit, ale jako że to ostatni kawałek to daje do myślenia „czy na taką płytę czekałem tyle lat?”
Chali 2na jakby szukał stylu na tej płycie, dlatego każdy numer jest w całkiem odmiennym stylu i . Nie ma się co oszukiwać, że we wszystkich stylach się sprawdza ze swoim głosem i nieprzeciętnym flow. Praktycznie każdy kawałek ma śpiewany refren. Płyta dowodzi nam, że Jurassic 5 już raczej nie nagrają wspólnej płyty, bo Tuńczyk coraz dalej odpływa stylem od wcześniejszych wspólnych nagrać z kolegami. Płyta nie jest równa, ale trzyma pewien poziom. Dość wyraźnie słychać, że niektóre kawałki były nagrywane lata temu („Comin Thru”) a niektóre to świeżaki („Love’s Gonna Getcha”). My przyzwyczajeni do Chali 2ny z J5 wybierzemy „Quality Control” i „Power in Numbers” w pierwszej kolejności. 6,5 / 10
Dodaj opinię